Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się lekko.
-Wstawaj...-zamruczałem cicho do jej ucha i przytuliłem ją lekko.-Ktoś musi przypilnować Twojego brata.-Posłałem jej ciepły uśmiech. Jej reakcja była wspaniała, ucieszyła się jak małe dziecko. Właściwie od razu tam ruszyliśmy.
Pod domem alf leżał wilk łudząco podobny do jednego z alf, ale... To nie te oczy wyrażające ludzkie uczucia i mądrość. Miał sierść sklejoną od krwi i wciąż się oblizywał. Zasłoniłem Kim kiedy się podniósł, ale tylko usiadł. Weszliśmy do domu.
< ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz