poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Od Chris'a CD Angelo

Na moment się zawiesiłem...
- Eee... Że co? - zapytałem niezbyt przytomnie. Koleś na wózku śmiał się ze mnie, chyba miałem dość dziwny wyraz twarzy...
- No co co? - odpowiedział pytaniem, dalej się szczerząc.
- Co ty tu robisz? Kto ty? I o co tu w ogóle chodzi?!

< Angelo? >

Od Angelo CD Chris

Spojrzałem na niego i wyszczerzyłem się jak głupi.
-No cześć, nie przejmuj się mną i jedź dalej.-Znów odsłoniłem szpaler białych zębów. Mina tego gościa była niezapomniana, zacząłem się śmiać jak psychol.-Co tak patrzysz? Nie widziałeś?

< Chris? Żarcie przemówiło xd >

Od Chris'a

W następnej wiosce było dość... Nie no, po prostu brak mi słów.

Ludzie tam byli prymitywni, można tak powiedzieć. Gdy odmówiłem nażarcia się podczas świętowania, zaproponowali mi nocleg i inny prezent.
Tym razem nie miałem innego wyjścia. Straciłem cały dzień, a gdy rano wstałem zobaczyłem mały wózek zaprzężony w potężnego konia. Na wózku stało coś przykryte plandeką...
Chciałem pod nią zajrzeć, ale stwierdzili ze to niespodzianka.
Myślałem, że naładowali tam żarcia.
Jednak po paru przejechanych kilometrach coś zaczęło się ruszać pod przykryciem. Zatrzymałem się i spojrzałem pod przykrycie...

< Allo? Jesteś żarciem? XD >

niedziela, 30 sierpnia 2015

Od Nick' a CD Kimberly

Uśmiechnąłem się do siebie pod nosem. "O nie, nigdzie teraz nie pójdziesz, chyba, że ze mną". Podszedłem do niej i złapałem ją za ramię zdecydowanie. Wyprowadziłem ją tyłem i zamknąłem wszystkie drzwi, poza tym teraz bestie "żyją" i pilnują, nie muszę się martwić. Zabrałem ją do kliniki. Tam rzuciłem jej kitel i poszedłem do Rain sprawdzić jak się ma. Powitałem ją spojrzeniem i od razu zabrałem się za namaszczanie jej obić maścią. Tamta stała w progu nie wiedząc co robić. Zawołałem ją gestem.
-Umiesz...?

< Kim? Rain? >

Od Kimberly CD Nick'a

Wciąż byłam troszkę oszołomiona tą całą sprawą. Tek ktoś mi pomógł...
Mimo to dalej nie mogłam opanować strachu.

Kilka chwil później pijaczyna znów znajdował się poza murem, a ja odetchnęłam.
Teraz należałoby podziękować...
- Dziękuję bardzo za pomoc! - lekko się skłoniłam, wbijając wzrok w ziemię. Szybkim krokiem podeszłam do drzwi, nie chciałam nikomu przeszkadzać. Jednak, ku mojemu zdziwieniu, drzwi były zamknięte...

< Nick? >

Od Nick' a CD Kimberly

W momencie kiedy dziewczyna zamknęła drzwi coś w nie uderzyło, tak,  że zadrżały. Zbliżyłem się do dziewczyny i wskazałem jej murek przy ogródku, aby na nim usiadła i otworzyłem drzwi. Pijany mężczyzna leżał na bruku przed wejściem od tyłu. Miał rozbity nos, przegryzioną wargę przez jeden z jego nielicznych zębów , coś zrobił sobie w rękę. Złapałem go za fraki i praktycznie wciągnąłem do wnętrza pracowni. Usadziłem go obok dziewczyny, chyba jej nic nie było. Poszedłem po spirytus i watę do drugiego pokoju. Kiedy wróciłem dziewczyna była przerażona, a pijany próbował się do niej dobrać... Nie wiem kiedy, ale po chwili leżał na spulchnionej ziemi łapczywie łapiąc powietrze i walcząc ze mną.
-Nie... Dotykaj jej...-Wycharczałem swoim skrzekliwym głosem zaciskając palce na jego szyi. Spojrzałem na dziewczynę.

< Kimberly? >

Od Chris'a

Gdy się obudziłem Nick'a już nie było.
- Która godzina... - wymamrotałem i poszukałem zegarka.
Osz...!
Jak oparzony wyskoczyłem z łózka i zacząłem się szybko ubierać. miałem niecałe 10 minut, by dotrzeć do głównego budynku miasta. Złapałem przygotowany wcześniej plecak i wybiegłem z domu.

Dotarłem na miejsce 2 minuty przed czasem, zdyszany. Właśnie szykowano się do odjazdu. Oznajmiłem swoją obecność i zająłem miejsce.

Jechaliśmy parę godzin. Wysadzili mnie na pustkowiu i i zawrócili.
- No dobra... - wyciągnąłem mapę. Miałam zawrzeć pakt pokojowy z paroma wioskami. Nie powiedziałem o tym Nick'owi, nie było potrzeby. Najwyżej się trochę pomartwi.

Ruszyłem przed siebie. W ciągu pierwszego dnia odwiedziłem cztery wioski, i ze wszystkimi zawarłem pakt. Na noc zostałem w ostatniej, będąc tak najedzonym, że prawie nie mogłem zrobić kroku. Wszędzie świętowano pokój. Tyyyle słodyczy...

Kolejnego dnia nie jadłem aż tak dużo, chciałem jak najszybciej wrócić do domu. Do Nick'a... Byłem ciekawy, czy tęskni.

Od Kimberly CD Nickolas'a

Przez kilka ostatnich dni biegłam prawie bez przerwy, by uciec jak najdalej od rodziny. Bałam się.
Mój ukochany brat ośmielił się wyrazić swoje zdanie, i zniknął. Nie mogłam już wytrzymać tej presji.

Wbiegłam do jakiegoś miasta. Mijałam budynki, lawirując między ludźmi. Szukałam kryjówki...

W jakimś ciemnym zaułku zmieniłam się w człowieka i szukałam dalej. Nagle ktoś złapał mnie za ramię.
Krzyknęłam przestraszona.
Nade mną pochylała się cuchnąca alkoholem gęba z bezzębnym uśmiechem. Mamrotał coś o usługach...
Wyrwałam się u dalej uciekałam, potykając się. Chyba ruszył za mną. Nie znałam tego terenu, tak więc wciąż wpadałam na ściany i się potykałam. Za sobą słyszałam zbliżające się sapanie.

Dopadłam do jakiś drzwi i spróbowałam je otworzyć. Szło trudno.
Mój prześladowca był parę metrów za mną.
Z oczu zaczęły cieknąć mi łzy. Strach rósł.
Wreszcie drzwi się otworzyły i wpadłam do środka, zatrzaskując je za sobą.

Napotkałam czyjś wzrok. Nie byłam tu sama...

< Nickolas? >

Od Nick' a CD Chris

Warknąłem cicho kiedy na mnie padł, ale nic więcej.
Leżałem w pozycji krzyża słuchając spokojnego oddechu Chris' a, uspokajało mnie to, ja również poczułem się senny.
Obudziłem się kiedy na zewnątrz było jeszcze ciemno. Zepchnąłem z siebie partnera i ubrałem się sprawnie. Wyszedłem prawie bezszelestnie i ruszyłem ulicami śpiącego miasta. Było tak spokojnie i cicho.
Wyciągnąłem klucze z wewnętrznej kieszeni kamizelki i otworzyłem drzwi mojego świata.
Spojrzałem na swoje mechaniczne bestie i pogłaskałem każde z nich Rozpaliłem "serce" każdego zwierza i wróciłem do badań.
Zgasiłem wszystkie światła, zamknąłem drzwi. Miało wyglądać jakby nikogo tu nie było...
Przeszedłem do części ogrodowej, aby wziąć leki i zauważyłem, że ktoś dobiera się do drzwi, szarpał drzwiami i klamką, aby wejść. Spojrzałem na zegar. "Już południe... Siedzę tu od 3:27... Więc kto to może być?"
< Dokończy ktoś? >

Od Chris'a CD Nick'a

Przez moment rozmyślałem...
- Nie wiem... Jest mi to obojętne. Chociaż... - usiadłem i spojrzałem na niego z góry. - Nie jestem pewien, czy którykolwiek z nas nadaje się na wychowanie. - stwierdziłem kąsliwie i pociągnąłem go za wargę.
Bardzo możliwe było, że miałem rację. Narkoman pochłonięty robotą i ktoś z lekko, a może i bardzo, zrąbaną psychiką i prawie niezdolny do okazywania uczuć raczej nie byli wymarzonymi tatuśkami.
Ponownie się położyłem, tym razem bezceremonialnie używając Nick'a jako materaca.

< Nick? >

sobota, 29 sierpnia 2015

Od Nick' a CD Chris

Może był alfą w sprawach watahy, ale nie teraz. Tu rządzę ja.

Większość pościeli leżała na podłodze podczas gdy my całowaliśmy się do straty tchu.

Pokój wypełniły nasze westchnienia i jęki, było cudownie...

Po tych cudownych chwilach uniesienia leżeliśmy przytuleni do siebie. W końcu musiałem go zapytać.
< Różowy czy niebieski? Dwa czy jeden? Mały albo duży? Adopcja lub jeden z nas...? >-Czekałem na jego odpowiedzi mając nadzieję, że zrozumie.

< Chris? >

Od Chris'a CD Nick'a

Zdołałem oswobodzić dłoń i przyciągnąłem go do siebie, wpijając sie w jego usta, jednocześnie zaciskając palce drugiej ręki.
- Pieprzyć robote... - wymruczałem, starając się zamienić z nim miejscami. Przez parę chwil kotłowaliśmy się po łóżku, walcząc o dowodzenie. Tym razem przegrałem...

< Nick? >

Od Nick' a CD Chris

Zastanawiałem się jaką ma robotę, czym się tak przejmuje, że się opiera. Kiedy mi uległ stało się to dla mnie nieważne... Usiadłem na nim okrakiem i zacząłem merdać ogonem lekko drażniąc jego czułe miejsce. Położyłem sobie jego dłoń na namiocie...

< Chris? Mam nadzieję, że długość Cię nie drażni >

Od Chris'a CD Nick'a

Zagryzałem wargę, starając się być cicho.
- Przestaaaaań... - jęknąłem. Dalej próbowałem go z siebie zrzucić, i tak samo bez skutku. Niestety, ale dobrze wiedział co mnie nakręca. Czułem jego dłoń na wszystkich moich wrażliwych, najbardziej czułych miejscach.
- Nick... Mam jutro robotę... - po raz ostatni spróbowałem się opierać. Moje ciało już mnie nie słuchało, chętnie wiło się pod jego wprawnymi palcami.

< Nick? Też krótkie.... >

Od Nick' a CD Chris

Miałem na niego wielką ochotę. Zacząłem go całować ssając lekko jego usta, policzki i szyję. Jedną ręką trzymałem mu ręce nad głową, drugą rozpinałem koszulę. Każdą odkrytą część jego ciała pokrywałem mnóstwem łakomych pocałunków. W końcu dotarłem do jego spodni... Odpiąłem pasek i spojrzałem na niego oblizując się lekko. Poczułem jak moja kość ogonowa się wydłuża. Zamerdałem ogonem.

< Chris? Wybacz, że krótkie :( >

Od Chris'a CD Nick'a

Starałem się uwolnić z jego objęć.
- Głupku, czy nie widzisz, że próbuję się na ciebie wściekać? - obróciłem się w jego stronę, próbując go odepchnąć. Skończyło się jednak na tym, że zostałem przyciśnięty do łóżka przez chichoczącego Nick'a.
Nie, on znowu...
Owszem, w takim stanie był... Tak jakby słodki, uroczy, ale mimo to nie powinien brać tego paskudztwa.
- Puść mnie. Natychmiast. - zażądałem, ale on się jedynie roześmiał. Jak zawsze miał moje rozkazy głęboko gdzieś.
- Niee... Mam zamiar... Cię zjeść... - unieruchomił moje dłonie nad moją głową. Nachylił się i przejechał językiem po mojej szyi. Nie mogłem powstrzymać jęku.
- Zostaw... Jutro muszę wcześnie iść do... - nie pozwolił mi dokończyć, dociskając swoje wargi do moich ust.

< Nick? Zaczyna się zabawa :3 >

piątek, 28 sierpnia 2015

Od Nick' a CD Chris

Zostawiłem dziewczynę z moją pielęgniarką Nyną. Byłem pewny, że odpowiednio się nią zaopiekuję. Ta mała dziewczynka była naprawdę wspaniała, szybko się uczyła i trzymała psychicznie lepiej niż nie jeden chłopak.

Skończyłem wypisywać kartoteki, przygotowałem leki na następny dzień i wziąłem swoje tabletki. Oczywiście o dwie dawki za dużo... Normalna dawka nie wystarczała mi, odczuwałem niedosyt.

Zamknąłem gabinet i ruszyłem do domu. Po dordze sprawdziłem drzwi mojej pracowni, czy, aby wszystko w porządku. Na szczęście nikt nie był na tyle głupi, aby próbować tam wejść. Całą drogę myślałem w jaki sposób go przebłagać, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Zawsze mogę go po prostu przeprosić i powiedzieć coś w stylu, że będę miał go więcej do kochania.

Karteczka na stole mówiła wszystko, Fochus Maximus...
"Co za baba."-przemknęło mi przez myśl. Uśmiechnąłem się do siebie pod nosem i od razu ruszyłem do naszego pokoju. Ta radość to tylko jeden ze skutków przedawkowania.

Otworzyłem drzwi i bez słowa ściągnąłem spodnie i kamizelkę. Połóżem się za nim otulając jego ramiona swoimi i zarzucając mu nogę przez biodro. Zaczął się wiercić i jęczeć niezadowolony.
-Słodki... Jesteś, mogę... schrupać...-Wziąłem w zęby jego ucho i pociągnąłem lekko.

< Chris? Rain jak się obudzisz to Nyna zaprowadzi Cię do pracowni. >

Od Chris'a CD Nick'a

Czekaliśmy na jej odpowiedź. Niestety, znowu odleciała.
Prychnąłem.
- Okej, ty się nią zajmujesz, skoro już raczyłeś się odezwać. - żołnierskim krokiem wymaszerowałem z pomieszczenia, kierując się do domu.
Na miejscu zgarnąłem sporo słodyczy i zamknąłem się w pokoju.

Czekałem, i czekałem, a ten głupek dalej nie wracał.... Tak więc napisałem na kartce "Dzisiaj śpisz na KANAPIE" i zostawiłem na stole.
Nie miałem zamiaru dać się przekonać i przestać fochać.
- Że ja się spase?! Chyba on. - mruknąłem pod nosem i wróciłem do łóżka.

< Nick? >

Od Nick' a CD Chris

-To jest...
-Jestem Nick..., a Ty... jak będziesz tak wpierniczał te wafle.... to się spasiesz jak świnia. ...Myślisz, że... nie widzę.... jak zżerasz moje słodkości?-Wychrypiałem powoli wyrywając mu szybko wafel. Zjadłem go ze smakiem. Obaj spojrzeli na mnie zdziwieni. Po chwili dziewczyna zaczęła chichotać cicho.
-Jestem Rain.-Przedstawiła się starając się nie śmiać.
-Jeśli nie pasuje Ci mały pokój to może moja pracownia będzie dla Ciebie odpowiednia? Znaczy część z ogrodem.-Chris przekazał jej moją propozycję.-To ja nie mogę tam wchodzić, ale kobietę to od razu?-Oburzył się. Taaaa... Ma na mnie focha. Spojrzałem na dziewczynę czy zgadza się na moją propozycję.

< Rain, Chris? >

Od Chris'a CD Rain

- Może być trochę ciężko z jaskinią... Nie ma ich zbyt dużo, a kto wie co w nich mieszka... Ale mamy też domy na taką okazje, puste skorupy wyłożone kamieniem... - spojrzałem na nią pytająco. - Nie powinnaś teraz oddalać się zbytnio od lekarza...
W tym samym momencie spostrzegłem ręke wyciągającą się po mojego wafelka. Szybko odsunąłem słodycz na bezpieczną odległość.
- Ej, weź se własnego wafla! - fuknąłem na niego.
Gdy upewniłem się, że mój przysmak jest bezpieczny, ponownie zwróciłem się do dziewczyny.
- A więc, to jak? I może się przedstawisz? Ja jestem założycielem tego miasta, Chris.

< Rain? Albo waflokradziej? :D >

Od Nick' a CD Chris'a

Spojrzałem na niego spokojnie i zbliżyłem się do dziewczyny. Dotknąłem jej żeber i od razu jęknęła, przeniosłem wzrok na Chris' a.
<Jak głęboki był ten dół?>-Zapytałem w języku migowym i zacząłem od razu podwijać koszulkę dziewczyny. Pisnęła i od razu zwinęła się z bólu i zawstydzenia.
<Powiedz jej, że muszę zobaczyć>-Znów zwróciłem się na migi do jej bohatera, a on przekazał to dziewczynie. Starałem się być w miarę delikatny kiedy ją no cóż... Rozbierałem.
<Nic poważnego, tylko stłuczone żebra. Będzie boleć przez 4 tygodnie, może dłużej, krócej... Tabletki i maści przeciwbólowe>-Wypisałem receptę i wyrwałem wafla Chris' owi z dłoni. Wgryzłem się w niego, a potem mu go oddałem. Dziewczyna patrzyła na nas długo...

< Rain, Chris? >

Od Chris'a CD Rain

Zabrałem ją do mojego zaufanego lekarza. No i nie tylko lekarza... Zabrałem ją do Nickolasa.
Ten dość szybko ją przebadał, chyba też stwierdził obrażenia, nie wiem. Jak zwykle prawie nic nie gadał. A właściwie to w ogóle nic nie powiedział.
Po jakimś czasie dziewczyna się obudziła. We trójke byliśmy w przychodni. Nick stał oparty o stół i cośtam przeglądał, ja ukradkiem podkradałem słodycze. Co poradzę, to uzależniające....
Gdy tylko dziewczyna otworzyła oczy, oznajmiłem:
- Tylko nie przestrasz się tego gbura, nie gada zbyt wiele...

< Rain? Nick? :3 >

Od Rain CD Chris'a

Wilk przemienił się w człowieka i zaczął mnie wynosić. Podczas niesienia mnie, jęczałam ciągle. Ból nie dawał mi spokoju... Przestałam czuć inne bodźce, był tylko ból...
W końcu mnie położył na ziemi.
Teraz ja zmieniłam się w człowieka. Lekko mi ulżyło i wysapałam:
-Dzięki.- ale to mnie wyczerpało do końca. Bez wcześniejszego uprzedzenia jęknęłam i zemdlałam.
Miała taki dziwny sen...
Wydawało mi się, ze jestem na różowej łące, wirowałam wokół własnej osi. Cieszyłam się, że nic mi nie jest i że dam radę spokojnie chodzić na dwóch nogach.
Niby nie przepadałam za tą formą, ale tutaj było mi wygodnie.
Zakręciło mi się w głowie i wylądowałam miękko na ziemi śmiejąc się.
Nagle pojawiły się dziwne karzełki. Wyciągnęły noże, przewróciły mnie na brzuch i wbijały mi je po kolei w plecy.
Obudziłam sie i się wydarłam. Byłam gdzieś gdzie było ciemno. Ból mnie znów obezwładnił i dysząc szybko i płytko starałam się dojść do siebie.
-Nareszcie się obudziłaś.- rzekł jakiś głos.

<Chris?>

czwartek, 27 sierpnia 2015

Od Chris'a CD Rain

Przez moment jej się przyglądałem. Musiała być tu od niedawna. I może zostanie...?
Lekko zeskoczyłem na kamienie obok niej.
- Nie będę pytał czy wszystko dobrze, bo widzę, że nie jest. Tak w ogóle to żyjesz? - nachyliłem się nad nią. Mruknęła coś w odpowiedzi.
- A więc żyjesz... - spojrzałem w górę. - Trzeba cię jakoś stąd wyciągnąć... - szybko wypatrzyłem sobie drogę w górę. W ludzkiej formie nie powinno być problemu.
Szybko się przemieniłem się w człowieka. Starałem się podnieść ją w miarę delikatnie.
Kilka minut później byliśmy na górze. W milczeniu odstawiłem ją na ziemię.

<Rain?>

Od Rain CD Chris'a

Biegałam po krzakach starając się być niezauważoną.
Jak na razie nawet sarny nie zwróciły na mnie uwagi, wiec skorzystałam i jedną upolowałam.
Jadłam ją dosyć wolno, bo po zbyt szybkim jedzeniu dostaję czkawki.
W pewnym momencie zdawało mi się, że słyszę ciche kroki za sobą, ale to zignorowałam.
Potem znowu to usłyszałam. Obejrzałam się za siebie. Nic tam nie było.
Wróciłam do jedzenia. Wtedy prze de mną pojawił się duży czarny basior.
Przestraszona porzuciłam zdobycz i zaczęłam uciekać.
Byleby jak najszybciej i jak najciszej.
Wbiegłam do rzeki, którą znalazłam po drodze, by zgubić swój zapach. To dałoby mi więcej czasu na schowanie się.
Ale zanim wbiegłam do lasu, obejrzałam się za siebie. Wilk był już przy rzece. Zauważył mnie.
Ruszyłam najszybciej jak umiałam. Musiałam go zgubić w lesie. Inaczej będzie po mnie.
No niestety. Kiedy wbiegłam do lasu i chciałam przeskoczyć na kłodą, okazało się, że za nią jest wielka, szeroka dziura.
Straciłam równowagę i zaczęłam do niej wpadać.
Na dole był strumyk, w którym była cała masa większych i mniejszych kamieni.
Spadłam na grzbiet. Plecy bolały mnie tak bardzo, że ledwo oddychałam. Nie dałam rady też wstać. Za bardzo bolało.
Pozostałam w takiej pozycji w jakiej upadłam. I czekałam. Albo ktoś mnie stąd wyciągnie, albo ktoś mnie zabije, albo umrę z głodu.
Na górze pojawiła się głowa tego wilka. Popatrzyłam na niego smętnie.


<Chris?>