Nie, nie, nie! Dlaczego on się nie rusza, niech wstaje! Złapałem go za kark i zacząłem szarpać, aby wstał, ciągnąłem go za ucho, ale on po prostu nie reagował. Chris, Ty idioto...! Uciekłem do swojej pracowni, z oczu pociekły mi łzy. Już w ludzkiej postaci schowałem się w kącie pracowni łkając, moje bestie przyszły mnie pocieszyć. Kiedy głaskałem jedną z nich nagle mnie olśniło. Zebrałem ze stołu dwa słoiki, zabrałem mechanicznego konia i wróciłem do niego, oby nie ruszyli go stamtąd, była jeszcze nadzieja...
< ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz