Zostawiłem dziewczynę z moją pielęgniarką Nyną. Byłem pewny, że odpowiednio się nią zaopiekuję. Ta mała dziewczynka była naprawdę wspaniała, szybko się uczyła i trzymała psychicznie lepiej niż nie jeden chłopak.
Skończyłem wypisywać kartoteki, przygotowałem leki na następny dzień i wziąłem swoje tabletki. Oczywiście o dwie dawki za dużo... Normalna dawka nie wystarczała mi, odczuwałem niedosyt.
Zamknąłem gabinet i ruszyłem do domu. Po dordze sprawdziłem drzwi mojej pracowni, czy, aby wszystko w porządku. Na szczęście nikt nie był na tyle głupi, aby próbować tam wejść. Całą drogę myślałem w jaki sposób go przebłagać, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Zawsze mogę go po prostu przeprosić i powiedzieć coś w stylu, że będę miał go więcej do kochania.
Karteczka na stole mówiła wszystko, Fochus Maximus...
"Co za baba."-przemknęło mi przez myśl. Uśmiechnąłem się do siebie pod nosem i od razu ruszyłem do naszego pokoju. Ta radość to tylko jeden ze skutków przedawkowania.
Otworzyłem drzwi i bez słowa ściągnąłem spodnie i kamizelkę. Połóżem się za nim otulając jego ramiona swoimi i zarzucając mu nogę przez biodro. Zaczął się wiercić i jęczeć niezadowolony.
-Słodki... Jesteś, mogę... schrupać...-Wziąłem w zęby jego ucho i pociągnąłem lekko.
< Chris? Rain jak się obudzisz to Nyna zaprowadzi Cię do pracowni. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz