W następnej wiosce było dość... Nie no, po prostu brak mi słów.
Ludzie tam byli prymitywni, można tak powiedzieć. Gdy odmówiłem nażarcia się podczas świętowania, zaproponowali mi nocleg i inny prezent.
Tym razem nie miałem innego wyjścia. Straciłem cały dzień, a gdy rano wstałem zobaczyłem mały wózek zaprzężony w potężnego konia. Na wózku stało coś przykryte plandeką...
Chciałem pod nią zajrzeć, ale stwierdzili ze to niespodzianka.
Myślałem, że naładowali tam żarcia.
Jednak po paru przejechanych kilometrach coś zaczęło się ruszać pod przykryciem. Zatrzymałem się i spojrzałem pod przykrycie...
< Allo? Jesteś żarciem? XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz