Gdy tylko zasnął, co stało się dość szybko, po cichu wstałem i wyszedłem do roboty. Po drodze łyknąłem parę tabletek, i już po kilku minutach nie czułem zmęczenia.
Ciągnęło się to tak przez kilka dni. Wychodziłem zaraz po jego uśnięciu, a wracałem gdy był już rozbudzony.
I pewnego dnia tak po prostu odleciałem w robocie. Spanikowani sekretarze zaciągneli mnie do domu, albo raczej zanieśli...
< Nick? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz