-Zamknij się.-Wziąłem go pod pachy i położyłem na kanapie. Łóżka było mi szkoda, to nie koniec wymiocin.-Za chwilę wracam, nie ruszaj się, bo coś Ci zrobię.-Zagroziłem i pobiegłem do labo. Zabrałem odpowiednie leki z odpowiedniej szafki, w odpowiednim segmencie i pobiegłem do domu.
Podałem mu kolejne leki przeczyszczające, oraz dwie dawki wzmacniającyh oraz witamin. Cholerny głupek. Miska wciąż przy nim stała, nie było końca. Ale to dobrze, będzie żył i nauczy się nie grzebać mi w szafkach. Chyba naprawdę go kocham, skoro jeszcze go nie zostawiłem. Nawet jeśli nie mam swoich wspomnień, wiem, że na pewno go kocham.
< Chris? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz