-No chyba na to wychodzi.-Odparłem cicho, jakie on miał zimne dłonie...! Zmierzwiłem mu złośliwie włosy i poszedłem po potrzebne rzeczy. Łóżko, zabawki, jakieś nowe ręczniki, matko. OGóle tego potrzeba. Skierowałem się w stronę pracowni, najpierw dobry kojec/łóżko/kołyska. Zrobiłem ją z wytrzymałego materiału, zajęło mi to prawie cały dzień, ale moje dzieło było gotowe. Wróciłem do nich z pełnym wyposażeniem. Zabawki były po dzieciach wdowy, ale czyste i zadbane. Zmęczony noszeniem padłem na łóżko.
< Chris? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz