Obudziłem się obok niego w naszym łóżku. Myślałem, że go trzepnę. Ale kiedy, jak? No ten idiota chyba mnie nie nosił?! Spijrzałem na niego, spał jeszcze. Postanowiłem się przespacerować. Nie zwróciłem uwagi na to, że jest jeszcze ciemno, mi pasowało. W wilczej postaci ruszyłem przed siebie powoli. Zaczynało świtać, a ja zaszedłem N podmokłe tereny bagna. Brodząc po brzuch w błocie rozglądałem się czujnie. Moją uwagę przykuł kształt jakby nietoperza bez błoń, które pozwalają mi latać, siedzący w błocie. Był większy niż nietoperz, przypomniał raczej wielkością samodzielne szczenię. Ostrożnie stąpając zbliżyłem się do niego gotów zaatakować... Przyczaiłem się i już miałem skoczyć kiedy nasze oczy się spotkały. On był taki...
Stałem wmurowany patrząc na niego, nie umiałbym go zranić, nie. Wiem co czuje ten malec....
< Chris? Ktoś? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz