Kiedy przynieśli go do domu zacząłem klnąć na nich, na siebie i na niego. Kazałem im wyjść i nie wracać, a potem zająłem się Chris' em. Co za cholerstwo brał? Spojrzałem na pudełeczko, tak lęki wzmacniające. Szkoda, że dla maszyn i szkodliwe dla ludzi przy częstym stosowaniu. Głupi Ty... Włożyłem mu palce do gardła, aby wywołać wymioty, te tabletki odkładały się w ludzkim żołądku, rozpuszczały tylko w oleju maszynowym.
-Trzymaj się...-Warknąłem mu do ucha trzymając jego głowę nad toaletą.
< Chris? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz