Uśmiechnąłem się do niego.
- Spokojnie, śpij dalej. W sypialni może być ci wygodniej. Ja na razie jeszcze wychodzę, ściemnia się. - zabrałem swoją torbę i pomachałem mu. Wyszedłem.
Do domu wróciłem dopiero nad ranem. Od razu zabrałem się za robienie śniadania.
< Nick? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz