Spojrzałem mu głęboko w oczy, a potem ugryzłem go w ucho i zadnimi łapami przerzuciłem nad sobą. Usłyszałem jego jęki, ale zebrałem się szybko i pobiegłem dalej przed siebie.
Zatrzymałem się dopiero kiedy poczułem chłód wieczoru i usłyszałem szum wody. Gdzie ja jestem? A tak...Wyskoczyłem na przywrócony pień łączący dwa brzegi rzeki i zacząłem patrzeć w swoje odbicie.
-Baka... Baka, baka, baka!
< Chris? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz