No nie, nie teraz... Dlaczego teraz?! Nie ufałem swojemu głosowi, nie mógł mnie zobaczyć w takim stanie, o nie. Wstałem do siadu obracając się do niego tyłem, nie zobaczysz moich oczu, o nie. Spokojnie, wdech i...
-Wracaj do domu, wrócę nad ranem, nie idź za mną. Zamij się swoim przyjacielem i tamtą dziewczyną. Nie przepraszaj ich, albo może lepiej przeproś. Ja mam...-Mój głos się złamał. Cholera...-Ja mam jeszcze coś do załatwienia.-Zeskoczyłem do wody, było płytko. Ruszyłem do przodu, obejrzałem się raz i w tym momencie moja łza spadła do rzeki. Odbiegłem...
Położyłem się przy ich grobach, mojej matki Comety i... Przyjaciela, Daniela. Nad jego grobem krzyczałem i płakałem jak głupi. Dlaczego odważył się odejść bez pozwolenia i czemu teraz się mści, zsyła na mnie te nieszczęścia. Po raz kolejny rzuciłem się na jego nagrobek w szale, ale po chwili opadałem na ziemię śmiejąc się przez łzy spazmatycznie. Aż się dziwię, że jeszcze nie mieszkam na bagnie. Może tracę zmysły, ale wydawało mi się, że moja matka woła mnie cicho i powtarza swoje "Ciiiiiicho...". W myślach rozbrzmiał mi tekst piosenki, którą kiedyś usłyszałem zanim straciłem słuch. Mówiła o tęsknocie syna do matki, który widzi ją zawsze we śnie. Zacząłem ją "śpiewać" cicho swoim skrzekliwym głosem...
Chyba mi się przysnęło, raczej długo, ponieważ obudziło mnie szarpanie kruków. Zerwałem się szybko, udało mi się chwycić jednego. Zjadłem go z dala od grobów. Z czerwonym od krwi pyskiem ruszyłem do Chris' a. Dostanie stosowną karę... Kiedy wszedłem do domu spał. Pociągnąłem jego tyłek w górę za gumkę od bokserek i wsadziłem mu rękę w gacie, od razu się obudził.
-Teraz Cię ukarzę za słodycze i zdradę...-Warknąłem mu do ucha i pociągnąłem zębami za bolący płatek.
< Chris? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz