Zauważyłem, że pytania zaczęły go irytować, zamilkłem więc kiedy dowiedziałem się, że zabiera mnie do swojego miasta. Zastanawiałem się kto tam na niego czeka. Może żona z małym dzieckiem i drugi pod sercem? A może matka i ojciec, może mieszkańcy, kompanii... Albo nie ma nikogo jak ja teraz. Na tych przemyśleniach drogą szybko mi minęła i po chwili mogłem zobaczyć zarysy budynków.
-Dom, słodki dom...-Usłyszałem jego głos.
< Chris? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz