Popędziłem konia i już kilka chwil później zatrzymaliśmy się pod domem.
Teraz jedynie ułaskawić smoka... Pewnie siedzi w swojej pracowni.
Otworzyłem drzwi i wpuściłem Angelo do środka.
- Co za bajzel... - mruknąłem. Wygląda na to, że Nick nie zawracałsobie głowy sprzątaniem.
Po odłożeniu wszystkich rzeczy ruszyłem do Nick'a. Angelo podążył za mną.
< Angelo? Nick? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz